Branże · Gastronomia

Strona dla restauracji.

Ktoś rzuca „to gdzie idziemy", ktoś inny wyjmuje telefon i w kilkadziesiąt sekund otwiera trzy lokale obok siebie. Wygrywa ten, u którego widać kartę i ceny bez pobierania czegokolwiek. To nie jest walka o gust, tylko o jedną sekundę na ekranie telefonu.

Co dziś nie działa

Karta dań schowana w pliku.

To jest grzech numer jeden tej branży i jedyna rzecz, której naprawa zmienia wynik od razu, bez żadnego SEO. Menu wrzucone jako plik do pobrania na telefonie otwiera się kilka sekund, ładuje się w rozmiarze kartki A4 i trzeba je powiększać dwoma palcami. Gość, który porównuje trzy lokale, nie robi tego. Wraca do wyników i otwiera następny.

Druga rzecz to rezerwacja oddana w całości pośrednikowi. Portal ma sens i przyprowadza gości, których sami byście nie złapali, ale gość, który wpisał w wyszukiwarkę nazwę Waszego lokalu, już Was znalazł. Przepuszczanie go przez portal to prowizja zapłacona za kogoś, kto i tak do Was szedł - a przy okazji jego adres e-mail zostaje u portalu, nie u Was.

Trzecia rzecz wygląda drobnie i kosztuje wieczorami. Godziny otwarcia nieaktualne od zeszłego sezonu, brak słowa o parkingu, brak informacji, czy jest coś bezmięsnego i czy da się przyjść z dzieckiem. Każde z tych pytań gość zada tak czy inaczej. Różnica polega na tym, czy zada je stronie, czy sąsiadowi przy stole - a wtedy odpowiedź brzmi „to chodźmy gdzie indziej".

Ścieżka gościa

Cztery kroki w minutę.

Najkrótsza ścieżka z całej witryny i jedyna, którą przechodzi się we dwoje albo we czworo naraz. Strona nie przekonuje tu jednej osoby, tylko całe towarzystwo, które zagląda jej przez ramię.

  1. 01

    Pada pytanie „gdzie idziemy"

    Zwykle na godzinę, dwie przed wyjściem. Ktoś sięga po telefon i wpisuje kuchnię plus dzielnicę albo otwiera mapę. Decyzja zapadnie w tej samej rozmowie, nie następnego dnia.

  2. 02

    Otwiera trzy lokale obok siebie

    W kartach przeglądarki albo w mapie. Patrzy na zdjęcia i na ocenę, ale to jeszcze nie jest wybór, tylko odsianie do dwóch.

  3. 03

    Wchodzi w kartę i szuka ceny

    Tu rozstrzyga się wszystko. Karta, która otwiera się od razu i ma ceny, wygrywa z ładniejszym lokalem, który każe pobierać plik. Gość sprawdza też, czy jest coś dla osoby, która nie je mięsa.

  4. 04

    Rezerwuje albo po prostu przychodzi

    Jeżeli rezerwacja jest na stronie, robi to w dwadzieścia sekund. Jeżeli nie ma, dzwoni albo przychodzi bez rezerwacji, a Wy tracicie informację, ilu gości się szykuje.

Co musi mieć strona lokalu

Sześć rzeczy, reszta jest dodatkiem.

(1)

Karta dań jako strona, nie plik

Z cenami, otwierająca się natychmiast, czytelna bez powiększania. To jest najważniejsza podstrona całego lokalu i jedyna, którą gość naprawdę czyta.

(2)

Rezerwacja u siebie, portal obok

Własny formularz jako pierwsza opcja, portal jako druga. Przy okazji dostajecie adres gościa i zgodę na kontakt, czyli jedyny sposób, żeby zaprosić go ponownie.

(3)

Własne zdjęcia potraw

Pięć, sześć kadrów przy świetle od okna wystarczy. Zdjęcie z banku obiecuje danie, którego gość nie dostanie, więc pracuje przeciwko Wam już po jego przyjściu.

(4)

Godziny zgodne z wizytówką

Na stronie i w Profilu Firmy w Google co do znaku, razem ze świętami i przerwą wakacyjną. Gość pod zamkniętymi drzwiami zostawia opinię, której nie da się później odkręcić.

(5)

Odpowiedzi na cztery pytania praktyczne

Parking, dania bezmięsne, dzieci, wejście dla wózka. Cztery zdania w jednym miejscu. Każde z tych pytań i tak padnie, a bez odpowiedzi pada wobec kogoś, kto zaproponuje inny lokal.

(6)

Sekcja na dziś i na sezon

Dwie, trzy pozycje do podmiany w kilka minut, osobno od stałej karty. Aktualizacja, która wymaga programu graficznego, nie dzieje się nigdy - i po miesiącu karta na stronie przestaje zgadzać się z tą na stole.

Przykład

Karta, która czyta się jak karta.

Prowansja to nasz projekt własny, nie wdrożenie u klienta, i piszemy to tak samo na stronie realizacji. Nie ma tu liczby rezerwacji, bo nie mamy jej skąd wziąć. Są dwie decyzje projektowe, które da się przenieść na każdy lokal.

  1. 02 / 03

    Pełna karta dań jako układ redakcyjny, a nie tabela z arkusza. Szesnaście pozycji w trzech kolumnach, ceny odsunięte od krawędzi, pod spodem osobny ciemny pas z winami i napojami. Pozycję polecaną oznacza gwiazdka, a nie ikona. To jest ta podstrona, po którą gość naprawdę przychodzi, więc dostała najwięcej pracy z całego projektu.

    Prowansja - pełna karta dań z cenami: przystawki, dania główne, desery oraz wina i napoje
  2. 01 / 03

    Pierwszy ekran ma jedno wezwanie do działania i ani jednego więcej: karta rezerwacji na papierze, położona wprost na wieczornej fotografii stołu. Nawigacja poszła poziomo, bo pionowa zjadała zdjęcie, a w gastronomii zdjęcie jest argumentem. Rezerwacja jest tu częścią obrazu, nie paskiem doklejonym pod nim. Pełna realizacja pokazuje wszystkie trzy kadry.

    Prowansja - wieczorne hero z kartą rezerwacji na tle stołu przy świecach

Zakres i czas

Ile to trwa i od czego zależy.

Lokal z jedną kartą i rezerwacją mieści się w stronie wizytówce: 2-3 tygodnie od kompletu materiałów. Lokal z kartą sezonową, ofertą na imprezy zamknięte, wydarzeniami i osobną stroną śniadań to strona firmowa4-6 tygodni. Widełki i kalkulator są na cenniku.

Najdłużej trwa karta dań i zdjęcia. Kartę trzeba przepisać z pliku do pozycji z cenami, uporządkować kategorie i zdecydować, co jest daniem polecanym. Zdjęcia musicie zrobić Wy albo fotograf, bo my nie ugotujemy Waszego dania. Mówimy o tym na pierwszej rozmowie, żeby termin nie przesunął się o trzy tygodnie przez rzecz, o której nikt nie pomyślał.

Jeżeli macie stronę, ale menu siedzi w pliku, zacznijcie od audytu - bywa, że wystarczy przebudować jedną podstronę zamiast całości. Jeżeli strona jest stara, ale ma wypracowaną widoczność na nazwę lokalu, właściwym krokiem jest redesign, przy którym tej widoczności pilnujemy.

Pytania

Lokal - najczęstsze pytania.

01

Czy w karcie dań na stronie podawać ceny?

Tak, i to jest jedno z niewielu miejsc, gdzie odpowiadamy bez „to zależy". Gość, który nie znajdzie ceny, nie zakłada, że jest tanio. Zakłada, że jest drogo, i wybiera lokal obok, który ceny podał. Karta bez cen odsiewa Wam gości, zamiast ich przyciągać.

Druga rzecz: cena w karcie na stronie nie jest zobowiązaniem cennikowym na zawsze. Wystarczy, żeby dało się ją zmienić w minutę, i właśnie dlatego karta musi być zwykłą stroną, a nie plikiem, który ktoś kiedyś wyeksportował z programu graficznego.

02

Mamy rezerwacje przez portal. Po co nam własne?

Portal zostaje, bo przyprowadza gości, których sami byśmy nie złapali. Rzecz w tym, że gość, który wpisał w wyszukiwarkę nazwę Waszego lokalu, już Was znalazł, i przepuszczanie go przez portal oznacza prowizję za kogoś, kto i tak do Was szedł.

Rozsądny układ to jedno i drugie: własna rezerwacja na stronie jako pierwsza opcja i portal jako druga. Przy okazji własny formularz daje Wam adres e-mail gościa i zgodę na kontakt, czyli jedyny sposób, żeby zaprosić go ponownie. Adresy zebrane przez portal należą do portalu.

03

Menu zmienia się co tydzień. Kto będzie to aktualizował?

Osoba, która dziś układa menu, i zajmie jej to kilka minut. Warunek jest jeden: karta musi być zbudowana jako lista pozycji z ceną, którą edytuje się w panelu, a nie jako grafika ani plik PDF do podmiany. Wtedy zmiana ceny to dwa kliknięcia z telefonu.

Jeżeli zmiana ceny wymaga programu graficznego, nikt jej nie zrobi i po miesiącu karta na stronie przestaje odpowiadać tej na stole.

04

Czy potrzebujemy sesji zdjęciowej jedzenia?

Potrzebujecie własnych zdjęć, niekoniecznie drogiej sesji. Zdjęcie z banku rozpoznaje więcej osób, niż się wydaje, a w gastronomii jest szczególnie zdradliwe: gość widzi danie, którego nie dostanie, i pierwsze wrażenie po przyjściu jest ujemne, zanim cokolwiek zamówi.

Minimum, które działa: pięć, sześć własnych kadrów zrobionych przy dziennym świetle od okna - trzy dania, wnętrze wieczorem, kadr z kuchni albo z rąk przy pracy. Nie musi tego robić fotograf. Musi to być Wasze jedzenie i Wasze wnętrze.

05

Czy wyprzedzimy w Google portale z rezerwacjami?

Na ich własnych frazach, w rodzaju „restauracje w mieście", nie i nie warto na to wydawać pieniędzy. Te wyniki należą do serwisów, które budują je od kilkunastu lat, i lokal pojedynczy nie ma tam czego szukać. Mówimy to wprost, zamiast sprzedawać nadzieję.

Wyniki, które da się wygrać, są dwa i oba są dla Was cenniejsze. Pierwszy to zapytania o nazwę lokalu - tu musicie być pierwsi zawsze i to jest do zrobienia. Drugi to konkretne intencje: kuchnia plus dzielnica, „śniadania", „menu wielkanocne", „sala na urodziny". W lokalnym wyszukiwaniu najwięcej robi przy tym Profil Firmy w Google, więc pilnujemy, żeby dane na nim i na stronie zgadzały się co do znaku.

Zacznijmy od karty dań.

Napisz na kontakt@siteverse.pl albo zadzwoń: +48 797 874 294. Odpowiadamy w jeden dzień roboczy. Pole branży w formularzu wypełni się samo.

Zobacz dalej