Branże · Stomatologia

Strona dla gabinetu dentysty.

Pacjent trafia na stronę gabinetu najczęściej wieczorem, z telefonu i z bólem. Ma dwa pytania: kiedy jest wolny termin i ile to będzie kosztowało. Strona, która odpowiada na oba, zanim trzeba cokolwiek przewinąć, wygrywa z ładniejszą, która tego nie robi.

Co dziś nie działa

Ten sam uśmiech w dwustu gabinetach.

Strony gabinetów stomatologicznych w Polsce mają wspólny wzór i widać go po dwóch sekundach: zdjęcie uśmiechniętej osoby z banku zdjęć, hasło o uśmiechu, na który zasługujesz, i medyczny błękit. To samo zdjęcie kupiła klinika trzy ulice dalej, często w tym samym mieście. Pacjent, który porównuje trzy gabinety, nie odróżnia ich od siebie, więc wybiera po jedynym parametrze, który się różni: po odległości albo po tym, kto pierwszy odebrał telefon.

Druga rzecz jest poważniejsza, bo kosztuje wprost. Cennik jest w PDF-ie, terminy są „po kontakcie z rejestracją", a numer telefonu to zwykły tekst, w który nie da się kliknąć. Każde z tych trzech miejsc to moment, w którym pacjent z bólem zęba o dwudziestej drugiej wraca do wyników wyszukiwania i otwiera kolejny gabinet.

Trzecia rzecz dotyczy rejestracji. Gabinet, który nie podaje cen i nie pokazuje wolnych terminów, przerzuca całą tę pracę na telefon. Rejestratorka odbiera dziesięć rozmów dziennie o to samo, a pacjent, który akurat chciał się zapisać, słyszy sygnał zajętości. To nie jest problem marketingowy, tylko organizacyjny, i strona potrafi go zdjąć.

Ścieżka pacjenta

Cztery minuty, w których zapada decyzja.

Tak wygląda droga pacjenta, który nie ma jeszcze swojego dentysty. Każdy z tych czterech kroków dzieje się na telefonie i żaden nie trwa dłużej niż minutę.

  1. 01

    Szuka wieczorem

    Wpisuje w wyszukiwarkę nazwę zabiegu albo słowo „dentysta" i miasto. Otwiera trzy pierwsze wyniki w kartach obok siebie. Nie czyta, skanuje.

  2. 02

    Sprawdza dwie rzeczy

    Kiedy jest wolny termin i ile kosztuje to, po co przyszedł. Jeżeli nie znajdzie żadnej z tych dwóch odpowiedzi w pierwszym ekranie, zamyka kartę.

  3. 03

    Szuka dowodu

    Zdjęć prawdziwego gabinetu, nazwisk i twarzy zespołu, nazwy sprzętu. Chce zobaczyć miejsce, w którym ma usiąść z otwartymi ustami. Zdjęcie z banku działa tu przeciwko Wam.

  4. 04

    Zapisuje się albo dzwoni

    O dwudziestej drugiej rejestracja nie odbierze, więc albo jest formularz, albo pacjent wraca do wyników. Tu przegrywa najwięcej gabinetów.

Co musi mieć strona gabinetu

Sześć rzeczy, reszta jest dodatkiem.

(1)

Wolny termin nad linią zgięcia

Najbliższe wolne godziny widoczne, zanim pacjent cokolwiek przewinie. Nie musi to być pełna integracja z systemem: pasek z terminami na dziś i jutro, aktualizowany przez rejestrację, robi większość roboty.

(2)

Cena przy nazwie zabiegu

Widełki, nie jedna kwota, i zdanie o tym, od czego zależy miejsce w widełkach. Cennik w PDF-ie do pobrania to w praktyce brak cennika, bo na telefonie prawie nikt go nie otworzy.

(3)

Własne zdjęcia gabinetu

Poczekalnia, unit, korytarz, ludzie, którzy tam pracują. Jedna sesja u lokalnego fotografa daje materiał na lata i jest to najlepiej wydany pieniądz w całym projekcie. Zdjęcie z banku pacjent rozpoznaje.

(4)

Zapis, który działa po godzinach

Formularz albo integracja z systemem rezerwacji, dostępna wtedy, gdy rejestracja już nie odbiera. Numer telefonu zostaje na wierzchu, na każdej podstronie, jako link tel:, w który da się kliknąć.

(5)

Osobna podstrona na zabieg

Implanty, ortodoncja, endodoncja i protetyka to cztery różne zapytania i czterech różnych pacjentów. Jedna wspólna podstrona „Usługi" nie odpowiada dobrze żadnemu z nich, ani w wyszukiwarce, ani w czytaniu.

(6)

Spójność z wizytówką w Google

Nazwa, adres, godziny i telefon muszą zgadzać się co do znaku ze stroną i z Profilem Firmy w Google. W lokalnym wyszukiwaniu to wizytówka robi najwięcej, a rozjazd danych realnie jej szkodzi.

Przykład

Obietnica zamieniona na dowód.

DentiCare to nasz projekt własny, nie wdrożenie u klienta, i mówimy to wprost także na stronie realizacji. Nie ma tu wyników sprzedażowych, bo nie mamy ich skąd wziąć. Jest za to decyzja projektowa, którą da się przenieść na każdy gabinet. Przesuń suwak, żeby zobaczyć punkt wyjścia.

Pierwszy ekran

Zdjęcie z banku zamienione na termin

DentiCare po przebudowie - własne zdjęcie gabinetu o poranku i taśma wolnych terminów na dziś
DentiCare przed przebudową - jasny szablon z niebieskim tłem i zdjęciem stockowym uśmiechniętej pacjentki
Przed Po
DentiCare - kadr 01. Pełna realizacja w portfolio.

Po lewej stronie suwaka stoi to, co ma dziś większość gabinetów: hasło o uśmiechu nad zdjęciem kupionym w banku zdjęć. Po prawej to samo miejsce zajmuje własna fotografia gabinetu o poranku i pasek wolnych godzin na dziś, z jedną oznaczoną jako pilna. Ta sama powierzchnia ekranu, ta sama sekunda uwagi pacjenta, dwie różne odpowiedzi na pytanie „czy oni mnie dzisiaj przyjmą".

Zakres i czas

Ile to trwa i od czego zależy.

Gabinet z jednym unitem i czterema zabiegami mieści się w stronie wizytówce: 2-3 tygodnie od kompletu materiałów. Klinika z zespołem, cennikiem na kilkadziesiąt pozycji i osobnymi podstronami zabiegów to pełna strona firmowa4-6 tygodni. Widełki i kalkulator, który przeliczy je na Wasz zakres, są na cenniku.

Najdłużej trwa nie projekt, tylko materiały. Zdjęcia gabinetu, zgody osób z zespołu na wizerunek i decyzja, które ceny publikujecie, a których nie. Treść i copy piszemy my, w cenie projektu, ale sesji zdjęciowej nie zrobimy za Was. Mówimy o tym na pierwszej rozmowie, żeby termin nie przesunął się o miesiąc przez rzecz, o której nikt nie pomyślał na starcie.

Jeżeli macie już stronę i nie wiecie, czy warto ją zmieniać, audyt odpowie na to taniej niż przebudowa. Jeżeli wiecie, że warto, zacznijcie od redesignu, przy którym pilnujemy, żeby nie stracić tego, co obecna strona wypracowała w wyszukiwarce.

Pytania

Gabinet - najczęstsze pytania.

01

Czy strona gabinetu może pokazywać ceny zabiegów?

Może i naszym zdaniem powinna, choć rozumiemy opór. Najczęstsza obawa brzmi: pacjent porówna nas z tańszym gabinetem i wybierze tańszy. W praktyce dzieje się odwrotnie, bo pacjent, który ceny nie znajdzie, i tak zadzwoni, żeby o nią zapytać, tylko zrobi to do trzech gabinetów naraz.

Sensowne rozwiązanie to widełki przy nazwie zabiegu plus zdanie o tym, od czego zależy miejsce w widełkach. Pacjent dostaje wtedy odpowiedź, a rejestracja przestaje odbierać dziesięć telefonów dziennie o to samo.

02

Czy możemy umieścić na stronie zdjęcia przed i po leczeniu?

To jest pytanie do prawnika i do Waszej izby lekarskiej, nie do studia web designu, i tak Wam odpowiemy także na pierwszej rozmowie. Reklama świadczeń zdrowotnych jest w Polsce ograniczona przepisami, a interpretacje bywają różne.

Od strony technicznej przygotujemy dowolny wariant: galerię z opisami, wersję dostępną dopiero po zalogowaniu albo brak takiej sekcji w ogóle. Decyzję o tym, co wolno pokazać, podejmujecie Wy razem ze swoim prawnikiem, a my ją wykonujemy.

03

Pacjenci i tak dzwonią. Po co nam zapis przez stronę?

Bo część pacjentów szuka gabinetu wieczorem, gdy rejestracja jest zamknięta, a rano już o tym nie pamięta. Formularz albo integracja z systemem rezerwacji łapie właśnie te osoby, których telefon nigdy by nie złapał.

Nie namawiamy do likwidowania telefonu i nie budujemy stron, na których nie da się zadzwonić. Numer zostaje na wierzchu, na każdej podstronie, jako link, w który da się kliknąć z telefonu.

04

Mamy stronę od firmy, która obsługuje wiele gabinetów. Warto zmieniać?

Zależy od tego, co ta strona ma dziś w pierwszym ekranie. Jeżeli jest tam zdjęcie z banku i hasło o uśmiechu, to zmieniać warto, bo dokładnie to samo zdjęcie i dokładnie to samo hasło ma kilkadziesiąt innych gabinetów w Polsce, często w tym samym mieście.

Jeżeli natomiast strona ma własne zdjęcia, ceny i działający zapis, to lepiej wydać pieniądze na cokolwiek innego, i tak też powiemy. Zaczynamy od audytu, nie od oferty na przebudowę.

05

Czy wejdziemy na pierwsze miejsce w Google na frazę „dentysta" plus nasze miasto?

Nie obiecujemy pozycji i nie robi tego uczciwie nikt, kto rozumie, jak działa wyszukiwarka. Na tę frazę w każdym większym mieście walczą gabinety, które budują widoczność od lat, i wejście tam z marszu to życzenie, a nie plan.

Co robimy zamiast obietnic: poprawna struktura nagłówków i danych strukturalnych, osobna podstrona na każdy zabieg, którym realnie chcecie ściągać pacjentów, szybkie ładowanie na telefonie oraz spójność z wizytówką w Profilu Firmy w Google, bo w lokalnym wyszukiwaniu to ona robi najwięcej.

Zacznijmy od pierwszego ekranu.

Napisz na kontakt@siteverse.pl albo zadzwoń: +48 797 874 294. Odpowiadamy w jeden dzień roboczy. Pole branży w formularzu wypełni się samo.

Zobacz dalej