Branże · Instalacje elektryczne
Strona dla firmy elektrycznej.
Po drugiej stronie nie siedzi klient, który się rozgląda. Siedzi kierownik budowy albo dział zakupów, w środku dnia roboczego, z pięcioma kartami otwartymi obok siebie i jednym pytaniem: czy ta firma robi obiekty tej wielkości. Strona, która nie odpowiada na to liczbą, wypada z porównania jako pierwsza.
Co dziś nie działa
Same przymiotniki, zero liczb.
Strony firm elektrycznych mówią wszystkie to samo i mówią to przymiotnikami: solidnie, terminowo, kompleksowo, z wieloletnim doświadczeniem. Zamawiający czyta pięć takich stron pod rząd i po piątej nie pamięta żadnej, bo nie dostał ani jednej liczby, którą dałoby się porównać. Wygrywa ta firma, której numer ktoś mu podał przez telefon, a strona nie odegrała w tym żadnej roli.
Druga rzecz to dowód podany w walucie, która w tej branży nic nie znaczy. Pasek z logotypami zleceniodawców robi wrażenie na wszystkich poza osobą, która właśnie szuka podwykonawcy. Ona nie pyta, dla kogo pracowaliście, tylko czy prowadziliście trasy kablowe w hali tej wielkości i czy Wasza rozdzielnia miała kiedyś taki prąd znamionowy. Logotyp na żadne z tych pytań nie odpowiada.
Trzecia rzecz jest najbardziej kosztowna, bo dzieje się po wygranej. Formularz z polami „imię, e-mail, wiadomość" produkuje zapytania, których nie da się wycenić. Przychodzi „dzień dobry, proszę o ofertę na halę", odpisujecie pytaniem o metry i moc, klient odpowiada za dwa dni, a w tym czasie ofertę złożyła firma, której formularz zapytał o to od razu.
Ścieżka zamawiającego
Cztery kroki, z których widzicie ostatni.
Tak wygląda droga osoby, która szuka podwykonawcy instalacji. Dzieje się w godzinach pracy, na dużym ekranie i rozkłada na kilka dni. Telefon, który odbieracie, jest dopiero czwartym krokiem.
-
01
Dostaje zadanie
Kierownik budowy albo dział zakupów ma znaleźć wykonawcę na konkretny zakres i konkretny termin. Zaczyna od listy firm, które ktoś już polecił, i dopiero ją uzupełnia wyszukiwarką.
-
02
Odsiewa po skali
Otwiera cztery, pięć stron obok siebie i szuka jednej rzeczy: czy ta firma robiła obiekty tej wielkości. Strona bez ani jednej liczby odpada tutaj, zanim ktokolwiek przeczyta zdanie o doświadczeniu.
-
03
Sprawdza, czy Was wpuszczą na budowę
Uprawnienia SEP, ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej, forma prawna, ilu ludzi wystawicie. To są rzeczy, o które i tak zapyta przed umową. Jeżeli znajdzie je na stronie, oszczędza dwa maile i zapamiętuje, że u Was było łatwiej.
-
04
Wysyła zapytanie do dwóch, trzech firm
Z rysunkiem albo przedmiarem w załączniku. Formularz, który nie przyjmuje pliku, przegrywa z adresem e-mail podanym obok, a wtedy zapytanie ląduje w skrzynce bez żadnych parametrów.
Co musi mieć strona firmy elektrycznej
Sześć rzeczy, każda mierzalna.
Rejestr obiektów, nie pasek logotypów
Rodzaj obiektu, powierzchnia, moc przyłączeniowa, zakres, rok odbioru. Osiem takich wierszy mówi o Was więcej niż dwadzieścia logotypów i działa także wtedy, gdy nazw nie wolno podać.
Uprawnienia i OC w liczbach
Zakres świadectw kwalifikacyjnych, napięcia, do których macie uprawnienia, suma gwarancyjna polisy i jej zakres. Zdanie „posiadamy wszelkie uprawnienia" jest w tej branży odczytywane jako brak konkretu.
Zakres prac jako pozycje, nie kafle
Rozdzielnice, trasy kablowe, pomiary, fotowoltaika - każda pozycja z własnym parametrem granicznym. Trzy równe karty z ikonami wyglądają jak każda inna strona, a lista pozycji wygląda jak specyfikacja, którą zamawiający zna z pracy.
Zapytanie z parametrami i załącznikiem
Rodzaj obiektu, metraż, zakres, termin i pole na rysunek albo przedmiar. Zapytanie, które przychodzi kompletne, wraca wyceną tego samego dnia, a nie po trzech mailach dopytujących o podstawy.
Własne zdjęcia z budowy, z podpisem
Rozdzielnia z ułożonymi wiązkami, opisane obwody, trasa poprowadzona równo. Zdjęcie z telefonu jest tu lepsze od sesji, ale tylko z podpisem mówiącym, co to jest i gdzie było.
Nazwisko osoby od wycen
Imię, nazwisko, numer bezpośredni i godziny, w których ta osoba odbiera. Adres w rodzaju „biuro@" oznacza dla zamawiającego jeden dzień zwłoki, a on ma termin złożenia oferty.
Przykład
Przymiotniki zamienione na odczyty.
EL-Tech to nasz projekt własny, nie wdrożenie u klienta, i piszemy to tak samo na stronie realizacji. Nie ma tu liczby zapytań ani wygranych przetargów, bo nie mamy ich skąd wziąć. Jest decyzja projektowa, którą da się przenieść na każdą firmę wykonawczą. Przesuń suwak, żeby zobaczyć punkt wyjścia.
Sekcja zakresu prac
Obietnica gwarancji zamieniona na cztery pozycje
Po lewej stronie suwaka stoi sekcja, którą ma dziś prawie każda firma wykonawcza: nagłówek o pisemnej gwarancji i cztery karty korzyści - uprawnienia, protokół, ubezpieczenie, serwis. Wszystko prawda i ani jednej liczby. Po prawej ta sama treść wraca jako cztery pozycje zakresu, każda z parametrem granicznym: prąd znamionowy do 630 amperów, największy obiekt 12 000 metrów kwadratowych, protokół w trzy dni robocze, instalacja fotowoltaiczna do 200 kilowatopików. Obok wchodzi własna fotografia montażu z podpisem mówiącym, co to za robota i gdzie była. Ta sama sekcja, ta sama długość tekstu, a zamawiający po raz pierwszy ma co porównać z własnym zadaniem.
Zakres i czas
Ile to trwa i od czego zależy.
Firma z jednym zakresem i jednym rynkiem mieści się w stronie wizytówce: 2-3 tygodnie od kompletu materiałów. Firma, która robi instalacje, pomiary i fotowoltaikę, obsługuje i inwestorów prywatnych, i generalnych wykonawców i chce mieć rejestr obiektów, to pełna strona firmowa i 4-6 tygodni. Widełki i kalkulator, który przeliczy je na Wasz zakres, są na cenniku.
Najdłużej trwa zebranie rejestru obiektów. Parametry siedzą w protokołach, ofertach i w głowie kierownika, a nie w jednym pliku, więc pierwsze osiem wierszy zwykle trzeba wyjąć z dokumentów. Robimy to razem, na jednym arkuszu, i mówimy o tym na pierwszej rozmowie, bo to jedyny element, który potrafi przesunąć termin, a jednocześnie ten, który na stronie robi najwięcej.
Jeżeli macie stronę, która przynosi zapytania, ale niewłaściwe, zacznijcie od audytu - zwykle problem siedzi w formularzu i w pierwszym ekranie, a nie w całej stronie. Jeżeli strona jest stara, ale wypracowała widoczność, właściwym krokiem jest redesign, przy którym pilnujemy, żeby tej widoczności nie stracić.
Pytania
Instalacje - najczęstsze pytania.
01
Czy na stronie podawać stawki za punkt elektryczny albo za roboczogodzinę?
W tej branży zwykle nie, i to jest rzadki przypadek, w którym odradzamy cennik. Wycena instalacji zależy od obiektu, tras kablowych, przekrojów i harmonogramu generalnego wykonawcy, więc stawka za punkt wyrwana z tego kontekstu jest liczbą, o którą potem trzeba się kłócić przy odbiorze.
Zamiast stawek dajemy dwie rzeczy, które działają lepiej: widełki wartości zrealizowanych obiektów w rejestrze realizacji oraz termin odpowiedzi na zapytanie. Kierownik budowy nie szuka na stronie ceny, tylko odpowiedzi na pytanie, czy jesteście w jego skali i czy odpiszecie przed piątkiem.
02
Nasi klienci nie zgadzają się na podanie nazwy obiektu. Co wtedy pokazać?
To normalna sytuacja i nie jest przeszkodą, bo w tej branży dowodem nie jest nazwa, tylko parametr. Rejestr obiektów da się prowadzić bez jednej nazwy własnej: rodzaj obiektu, powierzchnia, moc przyłączeniowa, zakres prac, rok odbioru, województwo.
Wiersz „hala magazynowa, 12 000 metrów kwadratowych, przyłącze 400 kilowatów, rozdzielnia główna i trasy kablowe, 2025, wielkopolskie" mówi zamawiającemu więcej niż logotyp, którego i tak nie zna. O zgody na nazwy pytamy przy okazji, ale strona nie czeka na nie ani jednego dnia.
03
Mamy tylko zdjęcia z telefonu, robione na budowie. Wystarczą?
Wystarczą, i w tej branży bywają lepsze od sesji zdjęciowej. Rozdzielnia z ułożonymi wiązkami, opisane obwody, trasa kablowa poprowadzona równo - to są rzeczy, które elektryk po drugiej stronie rozpozna od razu, a fotograf z zewnątrz nie wiedziałby, że warto je sfotografować.
Potrzebujemy jednego: żeby każde zdjęcie miało podpis mówiący, co to jest i gdzie było. Nieopisane zdjęcie z budowy wygląda jak zdjęcie z dowolnej budowy. Odrzucamy za to kadry rozmyte i takie, na których widać dane osobowe albo dokumenty inwestora, i mówimy o tym przy przekazywaniu materiałów.
04
Robimy instalacje dla firm i dla domów jednorodzinnych. Jedna strona czy dwie?
Jedna strona, ale z rozdzieloną ścieżką od pierwszego ekranu, bo to są dwa różne zapytania i dwie różne osoby. Inwestor prywatny pyta o termin i o to, czy przyjedziecie na oględziny; generalny wykonawca pyta o skalę, uprawnienia i ubezpieczenie.
Dwie osobne domeny to najczęstszy kosztowny błąd w tej branży: dwa razy więcej pracy, dwa razy słabsza widoczność każdej z nich i telefon, który i tak dzwoni ten sam. Jeżeli jedna z tych dwóch części ma z czasem urosnąć w osobną markę, mówimy o tym na pierwszej rozmowie i budujemy strukturę tak, żeby dało się ją wtedy rozdzielić bez przepisywania całości.
05
Czy dzięki stronie zaczniemy dostawać zapytania przetargowe i wejdziemy wysoko w Google?
Pozycji nie obiecujemy, bo nikt uczciwy tego nie robi. Zapytania przetargowe w tej branży i tak rzadko przychodzą z wyszukiwarki: zwykle trafiają do firm z listy kwalifikowanych dostawców albo z polecenia. Strona pracuje o krok wcześniej i o krok później niż samo wyszukiwanie.
Wcześniej: kierownik, który dostał Wasz numer od kolegi, sprawdza stronę, zanim zadzwoni, i to ona decyduje, czy zadzwoni. Później: jesteście w stanie wysłać jeden link zamiast prezentacji w załączniku, a osoba, która o Was nigdy nie słyszała, w dwie minuty widzi skalę, uprawnienia i ubezpieczenie. To robimy porządnie, razem z szybkim ładowaniem, poprawną strukturą i spójnością z Profilem Firmy w Google.
Zacznijmy od rejestru obiektów.
Napisz na kontakt@siteverse.pl albo zadzwoń: +48 797 874 294. Odpowiadamy w jeden dzień roboczy. Pole branży w formularzu wypełni się samo.
Zobacz dalej